
Zdjęcie ilustracyjne · Pixabay
Bloki z wielkiej płyty
Nowe Miasto · Baranówka · 1000-lecia
W bloku z wielkiej płyty kłopot sprawia częściej droga do mieszkania niż samo mieszkanie. Pył wynoszony na butach i na wózku osiada na klatce, a worki z resztkami trzeba znieść windą, której gabaryt i dopuszczalne obciążenie potrafią być w starszych budynkach realnym ograniczeniem. Drugą rzeczą są kanały wentylacyjne i kratki: przy pracach pylących zaciągają pył i po sprzątaniu potrafią oddawać go jeszcze tygodniami, więc kratki zdejmuje się i myje osobno. Trzecia to okna: w blokach z tego okresu są już wymienione i mają na profilach resztki pianki oraz taśmy z montażu.
Zanim padnie pierwsze uderzenie młota, plan mieszkania porównujemy z dokumentacją budynku: w wielkiej płycie nośna bywa również ściana w środku mieszkania. Mowa o rzeszowskich blokach wielkopłytowych z lat 70. i 80. w rejonie Marszałkowskiej i Kochanowskiego, 0,96 km², ok. 8,2 tys. mieszkańców.
Nowe Miasto leży w Rzeszowie między al. Powstańców Warszawy, al. Rejtana, ul. Kopisto a wschodnim brzegiem Wisłoka i stoją tu niemal same wysokie bloki. Domy jednorodzinne są w zachodniej części osiedla, przy ul. Podwisłocze, i to w zabudowie szeregowej. Winda w takim bloku jest. Nie każda przyjmie jednak długą płytę gipsową albo wannę w całości, więc wniesienie materiału na Nowym Mieście ustalamy osobno: co pojedzie windą, co pójdzie klatką schodową i o której godzinie, żeby nie zablokować sąsiadom drogi. Ten sam rachunek dotyczy gruzu z rozbieranej łazienki, tylko w drugą stronę.



